Wakacje-z-rodzia-pensjonat-w-gorach

COŚ O NAS
W Beskidzie Niskim pojawiłem się w połowie lat osiemdziesiątych.  Najpierw z plecakiem, od grzbietu do grzbietu, z czasem coraz bardziej stacjonarnie, od człowieka do człowieka. Bo okazało się, że w tych górach najciekawsze są doliny, a najbardziej pasjonujący  - ludzie.  Pojęcia „tu” i „tam” zamieniły się dla mnie miejscami w 1993 roku.
Janeczka też bywała w Beskidzie Niskim.  Muzykowała z zespołem Werchowyna, więc siłą rzeczy grało jej w duszy po łemkowsku, a słowa soroczka, sopiłka, czy krywulka nie były tylko pustym brzmieniem.
Po różnych przygodach (które czasem opowiadamy wieczorami) odnaleźliśmy najpierw siebie, a potem Zawadkę. Był rok 1994, potem 1995...
W ulewnym deszczu, przemoczeni do gaci, prowadząc stado kóz wylądowaliśmy na dzikim lądzie... Mieszkańcy patrzyli z okien....
     Stąd się tu wzięliśmy...  

Teraz jesteśmy dużą rodzinką. Każdy z nas jest inny.
Michał lubi fotografować i podlewać ogródek,
Janeczka lubi pomagać techniką Bowena, grać w dixita, w boggle i w ogle :) ,
Paweł lubi książki i konie,
Hania lubi ogród i ogórki, kolor zielony i linoryt,
Aniela lubi sztuczki,  jeżdżenie na monocyklu i i może nauczyć Was jeździć na waveboardzie.
Gaba lubi jeździć na rowerze, opiekować się cielętami, koźlętami i jagniętmi,
Łucja lubi tańczyć, śpiewać i jeść zielony groszek,
Tysia lubi psocić, i śmiać się w głos,
Tadek lubi truskawki, jazdę na rowerze i dowcipkować…